Przejdź do głównej zawartości

Herstoria o życiu

· 4 min aby przeczytać

Historia na śmierć i życie to spektakl, który pozostawia w człowieku więcej wątpliwości niż daje odpowiedzi. Spektakl, który mierzy się z dyskursem, który publicznie wypływa podczas każdego głośnego procesu. Dyskurs, z którym mierzyli się Sofokles, Dostojewski i wielu innych, ponieważ ostatecznych odpowiedzi i aksjomatów brakuje i każdy przypadek wymyka się schematowi. Temat kary odpowiedniej, sprawiedliwej, zadość czyniącej ofierze i jej rodzinie to temat, który nie może mieć jednoznacznej odpowiedzi, a każda próba konstrukcji takiej odpowiedzi będzie tylko aroganckim wyskokiem niewartym zachodu. Nowy spektakl u Modrzejewskiej takiej odpowiedzi nie daje i to jest jego siła. Spektakl rozdrapuje tylko w nas pytania, na które musimy odpowiedzieć sami albo chociaż próbować odpowiedzieć. Plakat spektaklu

Jesień lubię. Z wielu powodów. Jednym z nich jest powrót sezonu w teatrze. A że jesień nastąpiła (chociaż to nieprawda, bo przecież jeszcze lato), to pojechałem do teatru, na który zdążyłem się obrazić za bardzo złe Dziewczyny z Abu Dabi, ale przecież się na teatr nie będę gniewał. I nie żałuję, bo to, co wczoraj widziałem, to dokładnie taki teatr, jaki chcę oglądać.

Ale od początku. W 2023 roku wyszedł nakładem Wydawnictwa Literackiego reportaż Wojciecha Tochmana - Historia na śmierć i życie. O książce słyszałem, ale nigdy nie sięgnąłem, teraz wiem, że muszę nadrobić. Tochman opisuje w tym reportażu pierwszą po 1989 roku kobietę skazaną na dożywocie. Książka wzbudziła dość dużo szumu w internetowym komentariacie i trochę pokłosiem tej dyskusji jest ta sztuka. Nie będę jednak opisywać samej historii, bo można znaleźć o niej dużo informacji, zresztą spektakl nie miał jeszcze premiery, odbyły się dopiero pokazy przedpremierowe, nie chcę też za dużo zdradzać.

Spektakl trwa około 2 godzin, ale tempo nie pozwala się niecierpliwić, jednocześnie pozwalając złapać oddech między mocnymi scenami. Emocje wylewają się na widza, mocno angażując emocjonalnie, dlatego widz na pewne pytania musi sobie odpowiedzieć. Widz jest przeprowadzony przez całą historię od brutalnego morderstwa do warunkowego wyjścia na wolność i nic z emocji nie jest tam widzowi oszczędzone. Co ważne, moim zdaniem, Patryk Warchoł (reżyser i scenarzysta) dotyka nie tylko kwestii adekwatności i celowości kary. Pyta nas wprost, na ile jesteśmy kowalami swojego losu. W dość brutalny sposób pokazuje specyfikę lat dziewięćdziesiątych, ich wczesny kapitalizm i postawy moralne. Pokazuje straszną rzeczywistość więzienną i stawia pytania: co jest w rzeczywistości karą i czy skazana za morderstwo ma prawo się skarżyć?

Bardzo ciężki temat i bardzo grube emocje. W dodatku bardzo dobrze zagrane. Tutaj jak zwykle można było liczyć na stałą załogę Modrzejewskiej. Paweł Palcat w roli sędziego i strażnika, w obu kompletnie różny i w obu momentami przerażający. Mateusz Krzyk jako twardy wychowawca więzienny oraz Yogi - jeden z morderców. Paweł Wolak, tu świetna rola ojca przechodzącego po całym spektrum emocji, jakby mu ktoś potencjometrem kręcił. Gabriela Fabian w wielu rolach, między innymi matki, ale chyba rola psycholożki najbardziej mnie uwiodła. Jakub Sierenberg - gościnnie zagrał Gołębia i najgorszego z więziennych strażników. Małgorzata Urbańska jako przerażająco obojętna sprzątaczka w scenie wideo. No i na koniec dwie nierozłączne kobiety przez cały spektakl. Morderczyni Osa - Magda Biegańska i obecna cały czas, jak duch Hamleta, wyobrażona ofiara Anna Sienicka. Zagraliście naprawdę dobry spektakl - dziękuję.

Całości dopełniają scenografia, kostiumy i bardzo dobrze ograne multimedia i podtrzymująca klimat muzyka. Tutaj szacunek dla Anny Kolaneckiej, Grzegorza Łabudy, Nikodema Słomczyńskiego i Ewy Borowskiej.

Jak już wspomniałem, odbyły się pokazy przedpremierowe, a premiera będzie miała miejsce na Scenie na Piekarach, która aktualnie znajduje się w remoncie. Ta scena z racji swojego klimatu może nadać sztuce jeszcze nowy wymiar. To scena głośnego swego czasu Made in Poland, klimatycznie dość mocno korespondującego z Historią na śmierć i życie. Dlatego jak tylko będzie premiera na Piekarach, a będzie to chyba w listopadzie, to jedźcie ją zobaczyć. Ja bardzo polecam.

Zajrzyjcie też po więcej informacji na oficjalną stronę spektkalu.