Nosowska według Galusińskiej
Jej twórczość, w zasadzie dość mi daleka, jest przeze mnie odbierana zupełnie inaczej, z racji momentu, w którym osiągnęła apogeum popularności. Nosowska czy w ogóle Hey nigdy jakoś do mnie szczególnie nie trafiały, owszem scena grunge'owa to duża część soundtracku mojego nastoletniego życia, ale nigdy też nie traktowałem Heya jako grunge. Ale to było wtedy wszędzie, a ja byłem w ogólniakach, więc chcąc niechcąc mam neuronowe kaniony wyryte piosenkami Nosowskiej.
Fot. Karol Budrewicz. Zdjęcie pochodzi z profilu FB Teatru
Fot. Karol Budrewicz. Zdjęcie pochodzi z 
Zdjęcie pochodzi z
Zdjęcie pochodzi z
Zdjęcie autorstwa Kamila Derdy pochodzi z
Zdjęcie pochodzi z
zdjęcie pochodzi ze strony 