Nieznany Bezimienny u Gryphiusa

źródło: https://plasterlodzki.pl/bezimienny\-nieznany\-w\-teatrze\-pinokio/
Krótko dzisiaj i na gorąco, bo weekend i maj i piwo i grille, a nie tam teatry jakieś. No ale w teatrze jednak byłem. W Głogowie w dodatku. Lubię, kiedy nie muszę daleko jechać na dobrą sztukę. A sztuka była dobra oj dobra. Odwiedził nas Teatr Pinokio z Łodzi, wraz ze swoim spektaklem Bezimienny / Nieznany. Spektakl grany bardzo kameralnie i mówiąc kameralnie, mam na myśli bardziej kameralnie niż u Modrzejewskiej na strychu. Widownia została wydzielona z głogowskiej sceny, a ta sama już do największych nie należy.
fot. Karol Budrewicz. Zdjęcie pochodzi z oficjalnej 
Z ekranizacjami dobrych autorów SF jest zawsze problem. Bo nie dowożą takich emocji jak oryginał, bo świat wygląda inaczej niż w głowie czytelnika, bo trzeba skorzystać z uproszczeń, których fani SF (czyli nerdy głównie) nienawidzą. Sytuacja chyba zaczyna się ostatnio zmieniać, moim zdaniem za sprawą głównie dwóch czynników. Po pierwsze technologia wytwarzania filmów zaczęła dorastać do nawet najbardziej wymagających światów SF, po drugie zmienił się status seriali. Kiedyś duże ekranizacje wchodziły tylko do kin, a film kinowy wymaga trochę więcej uproszczeń (nawet jak już trwa te swoje 4 godziny). Dzisiaj platformy streamingowe mają łatwiej, bo w nawet w zamkniętym serialu, można się skupić na budowaniu spójnego i konsekwentnego świata, a nie tylko na głównych wydarzeniach i pchaniu fabuły. Z drugiej strony, więcej prób ekranizacji oznacza też więcej porażek. To zwykła statystyka.

zdjęcie pochodzi z