zapis toku kreacji,,
23-02-2009 (54 chaosu, 3175 re)
Notka aktualizacyjna a,,
Zamieściłem zaległego wiersza napisanego w dalekiej Germanii na zesłaniu...
Tutaj link bezpośredni
23-02-2009 (54 chaosu, 3175 re)
Dziennik Oliviera Beatona
19 Stycznia 1925, Nowy Jork
Cóż nie spodziewałem się nigdy, że przyjdzie i prowadzić dziennik, jednak po ostatnich wydarzeniach postanowiłem zrobić coś czego nie zrobił Elias. Zostawić po sobie dziennik. Nie jest powiedziane, że uda mi się rozwiązać tę sprawę do końca ale może ktoś, kto zainteresuje się tym po mnie nie będzie musiał zaczynać od początku.
Przede wszystkim, jeśli ten dziennik trafi kiedykolwiek w czyjeś ręce. Nazywam się prof. Olivier Beaton i jeszcze kilka dni temu byłem zwyczajnym profesorem fizyki. Kilka dni temu otrzymałem telegram od niejakiego Eliasa Jonesa - mojego bliskiego przyjaciela. Pisał o tym, że ma informacje o ekspedycji, której nazwa niewiele mi mówiła, i że niedługo będzie w NYC.
Kiedy przybył zadzwonił rano dość zdenerwowany i zaproponował spotkanie z jeszcze jednym przyjacielem Danielem w hotelu. Pojechaliśmy tam z godnie z umową lecz drzwi nie otworzył nam Elias tylko trzech czarnych z maczetami w dłoniach. Po krótkiej strzelaninie, która ukazała wyższość firmy Smith&Wesson nad maczetami, weszliśmy do środka. To straszne Elias leżał martwy i wybebeszony...
Nie będę rozwodził się nad szczegółami, napiszę tylko najważniejsze moim zdaniem informacje. Wszystko na wypadek gdyby nie udało nam się przeżyć.
Z rzeczy znalezionych przy Eliasu wynikało kilka faktów, które zaprowadziły nas w różne miejsca:
- Dom Eryki Carlyle - siostry Roberta Carlyle - założyciela ekspedycji której szukał Elias.
- Uniwersytet Harvard - zakończone fiaskiem poszukiwanie książki "Afrykańskie kulty tajemne"
- Emerson Imports - kompletne fiasko...
- Wykład o kultach polinezyjskich - na razie nie wniósł zbyt wiele nowego
- JuJu House - wreszcie dobry trop
Do JuJu House weszliśmy w nocy wraz z gorylem Eryki. Bez niego niekoniecznie byśmy stamtąd wyszli. Zaatakowały nas tam cztery trupy czy jak to się mówi zombie. Udało nam się uciec. Znaleźliśmy tam rytualne szaty kapłańskie i poszukiwaną wcześniej książkę o kultach afryki.
W tej chwili udajemy się do Londynu poszukać więcej informacji w fundacji Penhew. Będę zapisywał w dzienniku informacje kiedy tylko się wyklarują mam bowiem dziwne przeczucie, że nie rozwiążemy tej sprawy do końca...
27-12-2008 (69 pokłosia, 3174 re)
War... War never changes
Ponieważ nie udało nam się umówić na ratowanie wszechświata i ten prawdopodobnie umrze po wsze czasy, odpaliłem czekającego długo Fallouta 3 i sobie go smakuję. F3 generalnie daje radę ale chyba brakuje mi random encounterów i easter eggów... No ale zobaczymy...
09-12-2008 (51 pokłosia, 3174 re)
Nabyłem drogą kupna, będąc ostatnio w jednym supermarkecie dwie książki! Och! Obie o piasku, gdyż ja lubię książki o piasku. Pierwsza z nich to mówi o dżihadzie co maszyny zabijał, taki on odważny był ten dżihad. Druga nie wiem o czym ale też o piasku bo to kontynuacja. Jeszcze trzecią mają wydać, to muszę powoli czytać, żeby zdążyli. A jeszcze a'propos dżihada to pamiętam, że dawno temu w innych książkach o piasku to była kobieta. A tu już w tytule się okazuje że to facet jest. Dziwne. Co to czas robi z człowieka...
01-12-2008 (43 pokłosia, 3174 re)
W ramach dokończenia już remontu uruchomiłem rssa. I to chyba będzie na tyle z remontu. Może jeszcze jakieś kosmetyki dojdą. Ponieważ siedzę już sobie w kraju to myślałem że będę miał trochę więcej czasu. Nic jednak bardziej mylnego, nagle zaczęło się odzywać milion projektów zaległych i rzeczy do zrobienia. Ech... cóż tak to już jest.
Aha ktokolwiek używał rssa pod starą apoteozą to niech wie, że adres feeda się zmienił. Teraz to http://sensu.stricte.net/uploaded/tmp/rss/zapis.rss. Dokonajcie zatem aktualizacji.

