zapis toku kreacji,,
16-03-2009 (2 niezgody, 3175 re)
Doznań moc
Och! Wczoraj w późnych godzinach wieczornych w mieście moim, w przybytku kultury wszelakiej pojawiły się moje stare znajome. Och jakże miło było spotkać je po tak długiej nieobecności w mieście rodzinnym. Trzeba przyznać, że słychać było ogromna różnicę. Materiał z poprzedniej płyty oczywiście podobał mi się bardzo ale nowa płyta wbiła mnie fotel Miejskiego Ośrodka Kultury. Nie zdążyłem wcześniej posłuchać koncertu z Trójki z zeszłego tygodnia ale go nagrałem. Prócz dotrze do mnie płyta w najbliższym czasie a zatem czas doznań szykuje się. Zaprawdę powiadam Wam kto nie zna jeszcze nowej płyty dziewczyn z Trzy Dni Później o tytule "Gdybym" powinien szybko ją poznać. I jakże wielką dumą napawa fakt, że tak piękny wokalnie twór powstał w prastarym Głogowie, choć z drugiej strony - a gdzie indziej mogło powstać coś tak zjawiskowego.
Pozdrowienia dla dziewczyn. Powodzenia.
16-03-2009 (2 niezgody, 3175 re)
Dziennik Oliviera Beatona
21 lutego 1925, Nowy York
Kolejny ślepy trop. Tak jak wspominałem pojechaliśmy do tej wioski 200km od Londynu. Okazuje się że zaginęło tam kilka osób. Wszystkie opowieści wskazywały na wilkołaka. Kiedyś na samo słowo wilkołak parsknąłbym ironicznym śmiechem. Teraz to że ktoś zamienia się w wilka wydało mi się zupełnie normalne. Chyba rzeczywiście tracę zmysły.
Wcześniej w Londynie zaopatrzyliśmy się w dodatkową broń, jednak nikt nie myślał o wilkołakach, więc żadnych srebrnych kul. Na miejscu okazało się, że jedyne dostępne srebro to zastawa stołowa. Daniel kupił ją i uzbrojeni postanowiliśmy zapolować na wilka.
Popełniliśmy duży błąd, który usprawiedliwiać może tylko brak wiedzy. Zamiast pójść i załatwić sprawę w dzień postanowiliśmy poczekać do nocy. Okazało się, że nasz broń palna jest kompletnie nieskuteczna. Cudem udało się ciężko ranić wilkołaka nożem i widelcem (sic!). Daniel go dobił. Zdarzyło się też coś co nie strasznie przeraziło. Kiedy tak leżał a właściwie leżała z tym nożem i widelcem w szyi przemknęło mi przez myśl żeby ją zjeść. Coś dzieje się ze mną niedobrego.
Po kontakcie z wydawcą Eliasa i po kilku dniach w szpitalu wróciliśmy po nowe informacje do NYC. Stąd wyruszymy dalej, najprawdopodobniej do Szanghaju, gdzie Elias znalazł żyjącego członka wyprawy Carlylela. Myślę, że na wyprawę do Afryki jest trochę za wcześnie.
Notatka na marginesie: wykonać srebrny śrut!
10-03-2009 (69 chaosu, 3175 re)
Z cyklu wtorkowych haików
Śmierć w Super Expressie
Cóż może znaczyć
kryzys w sytuacji
Michała
nazwanego
przez jakże cenioną
Dorotę!
Dupkiem
10-03-2009 (69 chaosu, 3175 re)
Dziennik Oliviera Beatona
9 lutego 1925, Londyn
Chyba zaczynam tracić zmysły. Nie pisałem wcześniej o sytuacji w JuJu House bo wydawała mi się mało realna, mimo że wzięliśmy w niej udział. Teraz zaczynam coraz bardziej wierzyć, że ludzie którzy nas zaatakowali w JuJu byli już wcześniej martwi...
W Londynie zgodnie z założeniami udaliśmy się do fundacji Penhewa, jak się jednak okazało dyrektor tejże niekoniecznie pałał miłością do naszego przyjaciela Eliasa. Cóż chyba nie zapałał też i do nas. Dobrze że w miarę szybko udało nam się to spostrzec.
W poszukiwaniu informacji dotarliśmy do lokalnych gazet. Tam znaleźliśmy informacje o lokalnym artyście niejakim Milesie, oraz o dziwnych morderstwa w wiosce 200 km od Londynu. Pojechaliśmy do Milesa obejrzeć jego niecodzienne obrazy. Straszne obrazy. Zaintrygowały nas one do tego stopnia, że nie spostrzegliśmy pułapki jaką zastawiła na nas rzekoma matka Milesa. Tu po raz pierwszy zacząłem wątpić w swoje zmysły. W jeden z obrazów udało mi się włożyć rękę. Tak po prostu. Czułem, że mogę w niego wniknąć. Na szczęście Daniel mnie powstrzymał. Wtedy matka Milesa zamieniła się jakiegoś wężowego potwora. Zdaję sobie sprawę jak nierealnie to brzmi. Pewnie dlatego Elias nie pisał nam o tym tylko chciał się spotkać osobiście. Udało nam się zniszczyć potwora i uciec. Znaleźliśmy się w szpitalu i tu popełniliśmy błąd mogący nas kosztować życie. Oddaliśmy do depozytu broń i wtedy zostaliśmy zaatakowani przez podobnych ludzi jak Ci, którzy zabili Eliasa. Ledno uszliśmy z życiem.
Reasumując, postanowiłem przedsięwziąć odpowiednie kroki na przyszłość:
1. Kupić strzelbę - rewolwer to mało
2. Kupić jakiś dobry, duży nóż
3. Kupić jakiś rewolwer na tyle mały żebym mógł go zawsze ukryć gdzieś przy sobie.
Ponadto niniejszy dziennik będę regularnie wysyłał do Oxfordu, do brata oraz do pani Carlyle z adnotacją - otworzyć po moim zaginięciu lub śmierci. Te informacje muszą zostać komuś przekazane jeśli nie uda nam się rozwikłać tej zagadki. Obawiam się jednak, że prędzej stracę zmysły...
26-02-2009 (57 chaosu, 3175 re)
Trochę porządków...
Zrobiłem mały porządek z galerią. Większość zdjęć przeniosłem na Picassa Web Album tam też się będą pojawiać nowe. Dlatego jeśli kogoś one interesują to polecam zajrzeć tu: http://picasaweb.google.pl/rahnidos

