zapis toku kreacji,,
05-03-2001 22:18 (64 chaosu, 3167 re)
cudowne doznania zaiste przynosi ta piosenka mi. jest śliczna, wspaniała, prawdziwa. walczę od wczoraj z gramofonem. czy znajdzie się jakowyś mąż w tym świecie okrutnym, który wie jak mam podłączyć go pod kartę dźwiękową? och! w łikend nastąpił straszliwy legnica challenge. pociągnęło to za sobą skutki kaca tak moralnego jak i tego drugiego. obiecałem sobie i komuś jeszcze opamiętać się. a tu? dwa dni dwóch mężczyzn, stare piosenki i czterdzieści osiem piw jak czterdzieści osiem godzin. obserwuję, iż niedobrego dzieje się z oczami mymi, zapalenie spojówek chyba rozpoczęło swą destrukcyjna działalność. och! nie mogę następnego łikendu się doczekać. tylko, że nie bardzo mam gdzie spać w poznaniu... cóż...
02-03-2001 00:37 (61 chaosu, 3167 re)
och! czasem zdarzają się rzeczy najdziwniejsze. dziś spotkałem idąc kablem miedzianym (nie zwykłem pisać światłowodem gdyż to takie nowoczesne w mym mieście) niespodziankę niecodzienną zaiste. otóż zdarzyło się, iż dziewczę do mnie zakorespondowało, iż wiersze moje tłumaczyć na język angielski chce. och! czyż większy orgazm dla poety? jednakowoż długo wielkość ma trwać nie mogła, gdyż zaraz dostałem drugą nową wiadomość w której zjechan zostałem okrutnie za to, iż zmaściłem linki na umbrze. nie byłby to powód do jakichkolwiek na umbrze zmian, gdyby nie to, iż ze zdaniem tejże liczę się. och! dzień wzlotów dziś i dzień upadków takowoż. urek dał mi jakieś stare klisze do zeskanowania. ja patrzę a tam starzy faceci z karabinami biegają. odrazum pomyślał, iż zabawić się mogę. wyniki zabawy tutaj. potem w intercity będąc ujrzałem najpiękniejszą kobietę świata tyle, że w towarzystwie mężczyzny jakowegoś. och! a już chciałem serwer następny jej imieniem nazwać. oto co się z człowiekiem porobić może. jutro do szkoły należy mi pojechać, gdzie uczył się będę piłnie. jako to zwykle bywa. za tydzień na koncert się wybieram do poznania. w klubie eskulapem zwanym, grać będą łoskot, miłość, ścianka, maestro trytony, dyliżans, kobiety, mazzol no później na końcu jeszcze kazik, ale nie wiem po co. och! święto yassu będzie w poznaniu. strzeżcie się znajomi moi z poznania, gdyż noclegu szukał będę! o!
28-02-2001 13:36 (59 chaosu, 3167 re)
zmęczenie me sięga powoli zenitu. praca nad umbrą. teatr. felietony do akapitu. brnięcie przez ulisessa. powoli przestaje się wyrabiać. dziś chyba w domu puszczę jakiś spokojny jazzik i usiądę nie robiąc nic. muszę dać odpocząć percepcji. miałem dziś na ten temat rozmowę z jarvem. dopiero kiedy zacząłem wysnuwać teorie na temat jego syndromu zerowej inspiracji, zdałem sobie sprawę, że tak naprawdę to jest też mój problem. ale jest jeszcze tyle do zrobienia... ciągle brakuje mi czasu. znowu musiałem przestawić radio na głogów. bzdury wygadywane na rmfie wywracały mi flaki. wczoraj byłem na próbie. w końcu udało mi się trafić w wizje reżysera, dlatego chyba nie zjechał mnie jak zwykle. poza tym umiałem w końcu tekst. mogłem się skupić na tym jak zagrać a nie co mam powiedzieć. właściwie to tylko jest mały epizod nie ma chyba co się tak przejmować. główne zadanie spoczywa na bartku i maćku. wczoraj ciekawostka. chciałem kupić sobie trampki. dowiedziałem się, że już nie są produkowane. znalazłem jakieś w końcu w jednym sklepie. mieli ze starej dostawy jeszcze. paranoja. wyszedł nowy akapit. wczoraj już przeglądałem musze kupić dzisiaj, jest tam parę ciekawych artykułów. następny akapit będzie poświęcony głównie wojaczkowi. bosh nastała chyba teraz jakaś moda na wojaczka. dziś zaczyna się post. och! ze zmęczenia to nawet och! nie brzmi w mych ustach jak powinno. już wiem, że 25 premiera. kto wymyśla premiery w niedziele? ale cóż trzeba będzie grać w niedziele. w piątek mam urlop przynajmniej może się wyśpię. aha postanowiłem wywalić galerię, już mi się nie podoba.
27-02-2001 14:57 (58 chaosu, 3167 re)
och! byłoby rzeczą najprześwietniejszą gdybyż ach gdybyż, ktoś dał mi urządzenie do czasu przedłużania. przez dni ostatnie nawet czasu nie znalazłem, żeby dziennik prowadzić. a zdarzyło się tak wiele, iż opowiadać można by przez długie godziny. głównie to umbrą zajęty bardzo byłem, dzięki czemu osiągnęła ona taki wygląd jaki zaczyna odpowiadać mi. po wtóre to próby, próby a takoż próby zdarzały się często. a jak prób nie było toć tekstu nauczyć się trzeba. alem się sprawił i na prostą wychodzić zaczynam. w międzyczasie tak zwanym co to niby nie istnieje wiersz odnalazłem o którym myślałem iż zaginion jest, co smutku mi przysparzało. wiersz ten trzeba zaznaczyć jest jedną z niewielu prób z zapisem automatycznym , którym to surrealiści zwykli się zabawiać. och! wieczorem jeśli mi czasu i sił nie zabraknie to napiszę jeszcze co więcej zdarzyć się zdążyło a teraz do pracy ciężkiej czas mi wracać dano. wiersz zaś o którym rzekłem wcześniej tutaj znaleźć możecie.
24-02-2001 15:00 (55 chaosu, 3167 re)
och! tok myślowy dziś jest bardzo powolny. bardzo. mimo to udało mi się końcu nauczyć n4t4l13 pisać i czytać polskie znaki diaktryczne. co zresztą widać. teraz jeszcze muszę pomyśleć jak przenieść photoshopa na nowy system n4t4l13. n4t4l13 pokazuje mi właśnie godzinę na swój sposób. według niej jest teraz 000101010000001101000111. głowa powoli przestaje mnie już boleć. dziś chyba powtórka... trzeba się wziąć za umbrę jest jeszcze przy niej trochę roboty.


