05-03-2011 (64 chaosu, 3177 re)

Długi żelazny most cz.1
Życie. Życie jest jak długi żelazny most. Mawiał dawno temu, jeszcze przed wojną, jeden mój znajomy. Nigdy nie zapytałem dlaczego. Nie śmiałem.
Nazywam się starszy sierżant Mark Ungo i jestem starszym sierżantem w naszym lokalnym bunkrze BoS. Zajmuję się łącznością a także bywam szyfrantem. Ale nie jest ważne do końca kto czym się zajmuje w naszym grajdole. Czasem zdarza się, że ten robi to czy tamto. Mamy mało ludzie, więc każdy musi się zajmować wszystkim. Rządzi nami Pułkownik Kid. I choć różnie bywa z jego rządzeniem to jakoś toczy się nasza łajba. W senie nasz bunkier Charlie. Musimy sobie jakoś radzić, biorąc pod uwagę, że Bunkier Alfa i całe dowództwo z Generałem Himountain na czele, jest dość daleko i rzadko do nas zagląda. Ale po co wam to mówię? Bo życie jest jak długi żelazny most. I może dzięki tej opowieści będziecie mogli to zrozumieć. A może po prostu dobrze byłoby gdyby, ktoś kiedyś to odnalazł i wiedział jak hartowała się stal, kilka lat po wojnie. A może po prostu nie mam co robić pomiędzy raportami. Nieważne. Teraz nic nie jest ważne...

END OF TRANSMISSION. BOS BUNKER CHARLIE. STG. UNGO.

 

zobacz/napisz komentarze:

24-02-2011 (55 chaosu, 3177 re)

Rewolucja moralna 2.0

Tymczasem zamieniłem
całą sól świata
w sodomię
jednym tylko skrętem szyi

patrząc potem światu w oczy
rzuciłem dumnie ale jakby od niechcenia
- to już twój koniec

teraz dopiero się zacznie


--
rahn niejasny - Attendorn 3.2.2011

 

zobacz/napisz komentarze:

24-02-2011 (55 chaosu, 3177 re)

Zmieniłem zdanie...

Nikomu nie będę się tłumaczył.

 

zobacz/napisz komentarze:

17-12-2010 (59 pokłosia, 3176 re)

Koniec

przynajmniej na razie
Ponieważ postanowiłem zostać innym lepszym człowiekiem, a tacy jakby nie było nie piszą blogów, niniejszym zamykam część blogową a,,. Cała reszta zostaje w stanie jakim jest. Blog zresztą też zostaje ale nie będzie wpisów.
Albo bardzo rzadko.
Tylko czasem.



Albo w ogóle.



Chyba.


 

zobacz/napisz komentarze:

05-10-2010 (59 biurokracji, 3176 re)

Fiedka
Nie mówiłem wam jeszcze o Fiedce, bo jakoś nie było okazji. Właściwie to Fiedka nie wiadomo skąd się wziął. Przyszedł jakoś i już pozostał. Pomagał nam łatać dziury w barakach i w ogóle był bardzo pomocny. Jak Jurijowi się połamała prycza to Fiedka zaraz ściął młodą brzózkę i umocnił mu tę pryczę. Ale po co ja to mówię? Bo chodzi o to, że Fiedka zaginął. Poszedł któregoś dnia i zniknął. Już nie wrócił. Na początku nikt nie zwrócił na to uwagi bo Fiedka już wcześniej opuszczał nas na parę dni. Teraz jednak, kiedy już nie było go kilka dni kilku z nas zaczęło się martwić i o niego wypytywać. Wtedy Ataman powiedział, że Fiedka już chyba nie wróci, że postanowił pójść własną drogą. Ludzie gadają, że podobno Fiedka zna miejsce, gdzie śnieg nie trzeszczy. Gdzie nie trzeba się martwić o wodę, bo można zagotować każdy śnieg. Ja w to nie wierzę. Nie dlatego, żebym nie wierzył w miejsce gdzie śnieg nie trzeszczy. Wszyscy w to wierzymy, ale ja myślę, że Fiedka był przyjacielem i powiedziałby nam. Wczoraj kiedy już leżeliśmy na pryczach, Jurij powiedział mi, że nie wie czy to nie Ataman zawlókł Fiedkę w las. Podobno Jurij widział Atamana jak ten wracał z lasu wieczorem tego dnia kiedy Fiedka zniknął. Mówił mi, że coś chował pod szynelem i kiedy Jurij poszedł za nim, spod tego szynela wypadła mu siekiera. Potem Jurij w miejscu gdzie upadła widział ponoć ślady krwi. Ale ja w to nie wierzę tak do końca bo Jurij lubi czasem zmyślać. Tak czy owak chyba będzie nam trochę smutno bez Fiedki. Tym bardziej, ze znowu idzie zima i kopać w śniegu będzie coraz trudniej.

 

zobacz/napisz komentarze:

<< >>


zaglądam: