zapis toku kreacji,,
04-03-2010 (63 chaosu, 3176 re)
Rzecz o poezji
Bo tak w ogóle to ja jestem poważny
Śmiertelnie
Kiedy mówię:
Poezja to pedalstwo
Z którego TRZEBA wyrosnąć
Jak najszybciej
Nienawidzę kurwy!
[edit] I nie jest to frustracja spowodowana wiekiem młodzieńczym tylko dojrzałe i przemyślane spostrzeżenie!
[edit raz jeszcze]
Bo tak już abstrahując to jeśli chodzi o sztukę słowa to co?
Poezji się czytać nie da bo kapie emocjami jak obśliniona glizda.
Krótkie formy prozaiczne - to przeważnie jakieś wypociny na kolanie
Długie formy prozaiczne - to przynudzające dłużyzny, pełne niespełnionych ambicji autorów z lat pryszczatych.
Dramat? A kogo obchodzi co powiedział Makbet do żony w drugim akcie? To wcale nie mówi co nim powoduje bo przecież mógł kłamać. (Bo wszyscy kłamią)
Jakie przyjemności mogą płynąć ze sztuki jakiejkolwiek (dla odbiorcy bo dla artysty to wiadomo, że autoapoteoza i w ogóle onanizm). Najprzyjemniejsze uczucie we wszechświecie to jak po 5 piwach w końcu można mocz oddać i do osiągnięcia takiej pełni nie trzeba nam żadnej sztuki (prócz sztuki ważenia piwa). Generalnie powinno się ograniczyć artyzm do pokazywania cycków w telewizorze ew. internecie. Reszty nie trzeba.
12-02-2010 (43 chaosu, 3176 re)
A w WFRP v2...
W pierwszej edycji WFRP było narzekanie na syndrom "nagiego krasnoluda". Mechanika tam doprowadziła to tego, że krasnolud na wysokim poziomie, bez borni i nagi pokonywał armię chaosu. W edycji drugiej, nowa mechanika miała temu zapobiec. I teoretycznie zapobiega, teoretycznie bo sytuacje jakie się nam zdarzają nie powinny zdarzać się często. A jednak!. W zasadzie takie sytuacje zdarzają na prawie każdej sesji. Ale do rzeczy wspominałem już kiedyś o tym jak ustrzeliłem demona jedną strzałą. Podobna sytuacja na ostatniej sesji.
Przygoda z podręcznika, wszyscy enpece też. Na samym końcu przygody docieramy do karczmy na nocleg. A tak się zaczaja na level boss w postaci zabójcy który na dachu za kominem sobie czeka na nas. I teraz po krótce rozgrywka wygląda tak:
NPC- strzela z kuszy w mnie (rzut 89) - pudło
JA- strzelam z łuku: moje US - 61 (-20 gość ukryty za kominem, +20 mierzony strzał czyli wychodzi na 0). Rzucam 41 czyli trafiam. Rzut na obrażenia - 10, zgodnie z zasadami drugi raz na trafienie - 34 - trafiam. Jeszcze raz na obrażenia - 10, czyli jeszcze raz na obrażenia 7. Z samego strzału zadaję 27 obrażeń. +3 za łuk czyli daje nam to 30. Chyba nie ma pancerza, który to wyparuje. Koleś ginie od jednej strzały. I to enpec, który ma w podręczniku własny portret i tabelkę.
Teoretycznie takie rzuty są mało prawdopodobne ale, jak pisałem podczas każdej sesji komuś się to udaje. Cóż... może to taka karma.
01-02-2010 (32 chaosu, 3176 re)
Mass Effect
Kupuję gry dopiero po jakimś czasie z dwóch powodów.
Po pierwsze - zdążę przeczytać już wszystkie recenzje i rzeczywiście wiem czy warto ją kupić. W tym wypadku wszystkie oznacza również, te późniejsze, które pojawiają się długo po premierze i nie są pisane pod wpływem zachłyśnięcia się nowością.
Po drugie - co jest o wiele ważniejsze ich cena zadowala mnie zdecydowanie bardziej.
W związku z tymi powodami czas na Mass Effect przyszedł w czasie kiedy wychodzi Mass Effect 2. Zabawa w pierwszej części trylogii trzeba przyznać jest ciekawa. Widać ewidentnie, że ME zszedł z warsztatu autorów KOTORa. Jeśli chodzi o świat gry to podobieństwo do świata SW jest po prostu namacalne. Pewnie BioWare nie chcąc płacić Lucasowi stworzył swój - identyczny prawie - świat. Historia gier zna już takie przypadki - chociażby WingCommander.
Jeśli chodzi o porównanie do KOTORa to gra jest zdecydowanie bardziej dynamiczna, głównie dzięki walce. Choć z drugiej strony zamieniło to część w gry w shootera. Są też momenty znane z gier fantasy - eksplorowanie podziemi, eksplorowanie ogromnych podziemi oraz eksplorowanie niesamowicie ogromnych podziemi. Na szczęście nie ma tego aż tak dużo. Ogólnie rzec biorąc da się grać ale oczekiwałem chyba czegoś więcej, niż interaktywnego filmu. W moim prywatnym rankingu gier nadal faworytem pozostaje Deus Ex i zaraz po nim Fallout Tactics.
29-01-2010 (29 chaosu, 3176 re)
Upperdog
A w ramach jeszcze odrabiania zaległości filmowych, obejrzałem Upperdoga i trzeba przyznać że całkiem miły obraz. Nie jest to co prawda jakieś dzieło wielkiego formatu ale na mile spędzony wieczór wystarczy. Film norweski ale z polskimi akcentami - czyli z Grochowską.
Dość ciekawie poplątane wątki, i w sumie ciekawy pomysł na cały film. Było też kilka rzeczy bardzo naciąganych ale w każdym filmie się coś znajdzie. Reżyser chcąc zaznaczyć, że Grochowska gra emigrantkę z Polski, każe jej zadzwonić do syna i rozmawiać w ojczystym języku. Ale każda z rozmów zamyka się w temacie spania.
- A dziadek już śpi?
- Spałeś już Wojtusiu to śpij dalej
- A Wojtuś już śpi? To go ucałuj.
Podejrzewam, że norwegom nikt tego nie tłumaczy bo nie ma po co. Chodzi tu pewnie tylko o powiedzenie kilku słów w egzotycznie szeleszczącym języku. Tak czy owak jakie by nie było zamierzenie, mogła Pani, Pani Agnieszko się tam pokusić o jakieś urozmaicenie.
Ale jak pisałem, całość i miło się ogląda i można w zasadzie polecić.
21-01-2010 (21 chaosu, 3176 re)
A w środę...
Ponieważ udało nam się już skutecznie uśmiercić Cthulhu, jakiś czas temu zresztą, postanowiliśmy poszukać młotu Sigmara. Może nie do końca, bo ten przecież jakiś czas temu znaleźliśmy, ale trochę skórę chaosowi przetrzepać trzeba. Jak się okazało szybko, ponieważ byliśmy zajęci zabijaniem Cthulhu, tudzież ratowaniem galaktyki przez zgaśnięciem słońc, chaos poczynił duże postępy. Rozpoczęła się jakaś wielka wojna, która wybiła połowę mieszkańców imperium, miasta się pokurczyły i w ogóle wszystko jakieś inne się zrobiło. Magowie strasznie zdziwaczeli. PeeMów już nie potrzebują a czasem nawet komponentów. Cóż przyszło nam wędrować w takim świecie. Świat jaki by nie był chaos trzeba niszczyć. Mi na ten przykład udało się skutecznie, jedną strzałą położyć strasznego demona - bo ja w ogóle jestem dobry. W ogóle to bardzo dobrze nam idzie. Nam to znaczy - Jednemu rycerzowi z płytowej, Szpiegowi co nie wspomina, że był ciurą obozową oraz mi czyli kłapouchemu łucznikowi. Nowe zasady w Imperium są dość ciekawe na przykład ta na stronie 456. - Ktokolwiek w rzucie na trafienie wyrzuci 99 - trafia w Jandziaka - proste.
Cóż pozostaje tylko pozdrowić ze słonecznego Altdorfu, do którego pojechaliśmy bo cały chaos w Middenheim już został wytrzebiony.

