zapis toku kreacji,,
19-06-2009 08:56 (24 zamętu, 3175 re)
Gwiazdy internetu
W zamierzony lub niezamierzony sposób, czasem w moim Internecie, pojawiają się gwiazdy przeróżne. Oczywiście są to najczęściej gwiazdy jednego sezonu, ale mają swoje 5 minut w internecie. A wybór tychże gwiazd jest dość losowy, a to Milenka-dziewica, a to niejaki Arnold, chcący pozwać usenet za przetwarzanie danych osobowych, albo nawet zdenerwowany pan chcący żeby odłączyli mu wreszcie telefon. Zdarzają się oczywiście gwiazdy długofalowe jak Ekspert, ale to jednak rzadkość.
Najnowszą gwiazdą jest młody człowiek, sportowiec, fan parkouru. Na youtube, który jest ostatnio wylęgarnią gwiazd (jak kiedyś mp3), pojawił się film w którym ów młody człowiek wspina się po "kablu do internetu" gdyż jest hardcorem. Piękne. Ale prawdziwą sławę przyniósł mu dopiero teledysk:
Proszę zwrócić jednak na przewspaniały wiersz, który stworzył (chcę wierzyć, że świadomie) ów hardcor.
Jestem hardcorem
jestem
kaskaderem
pracuję w holyłódzie
mam
na to certyfikaty
cztery!
Nigdy nie przechodzę obojętnie obok poezji dnia codziennego. Piękne!
08-06-2009 11:56 (13 zamętu, 3175 re)
Piasek i komputery
Brzmi prawie jak Piasek i Mafia ale temat jednakowoż trochę inny. Bo tak się zastanawiam czego tak na prawdę zabrania 'Dżihad Butleriański' (albo Butleriańska jak ktoś woli). Powszechna opinia mówi o komputerach albo o maszynach naśladujących ludzkie myślenie. No właśnie. W imperium nie wolno produkować komputerów czy maszyn kognitywnych. Komputery w całej Diunie są na porządku dziennym. Weźmy na przykład lot Paula na Arrakis i jego naukę podczas tego lotu. Paul uczy się z Holoksiążek. Domyślić się możemy, że to książki wyświetlane holograficzne. Taki wyświetlacz musi być przecież sterowany przez procesor. Podobnie wiele urządzeń nawigacyjnych czy produkcyjnych. A satelity pogodowe nad każdą planetą (prócz Arrakis)? To wszystko komputery, zatem błędem jest sądzić, że DB zabronił(a) produkować komputery we współczesnym rozumieniu tego słowa. Ot takie spostrzeżenie.
02-06-2009 09:25 (7 zamętu, 3175 re)
Króliczki
Oh! jeśli trzebaby mierzyć doznania to nie ma miary nad coś co pokazał mi mój telewizor. Ale do rzeczy. Od jakiegoś czasu mój telewizor pokazuje mi FoxLive a tam So You Think You Can Dance - 4 edycję ze Stanów Zjednoczonych Ameryki Północnej (właśnie się skończyło, wiec jak ktoś nie oglądał to już nie zobaczy). Sam program i poziom tancerzy o niebo lepszy od polskiej wersji. Dużo lepsze choreografie - zawodowe a nie stworzone przez byłych uczestników programu (sic!), jury jakieś takie ciekawsze (choć nie wszyscy), tancerze na castingu lepsi niż niektórzy nasi w finale. Kilka tańców w tej jednej edycji zaparło mi dech w piersiach (w polskich 4 edycjach - zrobił to jeden taniec). Większość z nich układała Mia Michaels i to chyba wiele wyjaśnia.
Ale o króliczkach miało być.
Finał SYTYCD i zaproszenie goście. I tam coś pięknego powalającego fascynującego. Tańczące króliczki! Takie milusie futerkowe!
Taniec jest częścią przedstawienia z Cirque de Soleil z Las Vegas - http://www.cirquedusoleil.com/Believe/en/intro/intro.asp.
Sam taniec da się jeszcze zobaczyć na Youtube:
Powala już sam jego tytuł - "Homage to Rabbits who died in the hands of incompetent magicians"
A swoją drogą ciekawe czy Ciepły nauczyłby paszteta tak tańczyć.
01-06-2009 12:23 (6 zamętu, 3175 re)
Gazety do pociągu
Jadąc do Ciepłego na urodziny, nabyłem drogą kupna, na dworcowym kiosku magazyn "Science Fiction Fantasy i Horror". Zazwyczaj kupuję takie lub-czasopisma kiedy jeżdżę pociągiem, takoż było i tym razem. Ostatnio jadąc gdzieś-tam kupiłem NF ale poziom był tak żenująco niski, że postanowiłem już więcej nie ryzykować.
Cóż na SFFiH nie zawiodłem się, może nie do końca tak. Nie zawiodłem się na opowiadaniach. Nie jest tak żeby rzuciły na kolana ale da się doczytać do końca.
Ale ad rem!
Drodzy wydawcy, kiedy ja i wielu mi podobnych znajomych kupujemy periodyk dotyczący literatury, to przede wszystkim chcemy tam PUBLICYSTYKI. Rynek wydawniczy stał się tak ogromy, że wchodzę do księgarni i większość nazwisk autorów nic mi nie mówi. Nie mam czasu na śledzenie śledzie wszystkich newsów ze świata literatury czy filmu SF. Chcę żeby ktoś to za mnie robił i podawał mi co miesiąc na tacy serię danych: polecam tę książkę, tej nie kupuj, obejrzyj film taki a taki. Taką właśnie pełni funkcję publicystka w tego typu periodykach. Za coś takiego byłbym w stanie zapłacić około 9 złotych miesięcznie, a nie za mały zbiór opowiadań. Oczywiście zaraz mi ktoś powie, że w NF jest publicystyka. No tak, ale NF już raz kupiłem. Ech gdzie te czasy gdzie człowiek prenumerował NF i każdy numer czytał z tchem zapartym.
28-05-2009 10:43 (2 zamętu, 3175 re)
Traktat o Piasku
Zajrzałem ostatnio sobie do Diuny, powodowany różnymi powodami, ale chyba głównie po to żeby wiele rzeczy sobie przypomnieć.
Jednym z powodów był spór odnośnie tarcz i laserów. W sumie znalazłem to co chciałem znaleźć i to bezpośrednio u Herberta a nie u jego dzieci. Otóż drogi Emilianie prosta sprawa - zarówno Atrydzi jak i Harkonnenowie mieli swój arsenał jądrowy. Nie musieli kombinować z "bombami tarczowymi". W oczach Imperatora czy Landsraadu użycie takiej bomby było tak samo potępione jak użycie arsenału jądrowego. Poza tym nie wiadomo było (co również znajdziemy u Herberta) czy wybuch wzbudzonej laserem tarczy osiągnie rozmiar noworocznej petardy czy też zmiecie pół planety. Po trzecie, taką bombę odpalił Duncan Idaho kiedy uciekali przez Harkonnenami, strzelającymi rusznicami laserowymi. Wybuch nie mógł być nie wiadomo jak imponujący jeśli Idaho, Paul, Jessica i cała reszta oglądali go sobie ze skały, jednak był na tyle duży że zmiótł z nieba ornitoptery i spowodował zakaz używania rusznic w szeregach Harkonnenów.
To tyle chyba o tarczach bo w zasadzie jaki to ma sens ta dyskusja o tym? Jak Chewbacca na Endorze.
Następnym razem będzie o komputerach i dżihadzie.
