08-06-2011 (13 zamętu, 3177 re)
Żółty autobus
No i szliśmy tak z Dolarem obok MOKu. Od strony "pielgrzyma" i przejechał obok nas żółty autobus szkolny. Amerykański. Ale miał wszystkie szyby matowe. I widać było tam jakieś dzieci dobijające się do tych szyb. A z tyłu naklejony był napis. "We need help! Please call this number (i tu jakiś numer był). HELP US!" Czy jakieś takie teksty w tym stylu. Nie mogliśmy odczytać numeru. To podbiegliśmy za autobusem. I ja zapamiętałem pierwsze trzy cyfry, Dolar następne trzy i ostatnie znowu ja. Autobus odjechał, ale ja zadzwoniłem pod ten numer. Liczyłem, że ktoś mi tam powie o co chodzi ale pani tylko powiedziała halo. Zapytałem czy to support vmware i zacząłem mówić o problemach z farmą. Ona potwierdziła, że to support vmware. Ale wiedziałem, że kłamie. Zacząłem zadawać jakieś techniczne pytania a ona, że musi kolegę zawołać, bo on prowadził sprawę i coś tam. No to ja jej mówię. ŻÓŁTY AUTOBUS POJAWIŁ SIĘ W GŁOGOWIE, ROZUMIE PANI W GŁOGOWIE. W słuchawce cisza, no to zerwałem połączenie. Potem się już obudziłem.
06-06-2011 (11 zamętu, 3177 re)
Wtem
I właściwie to nie wiem do tej pory dlaczego Hieronim wtedy wyszedł. I to nie do końca na durnia. Grunt, że wyszedł bez jakiegoś większego powodu acz wyglądał na nieco obrażonego. Uważam, że nie miał powodu, tym bardziej, że jeszcze chwilę wcześniej sam mnie do wielu rzeczy namawiał. No ale ulotnił się jednak. A mnie nadal to dziwi. Po tylu latach...
Wtem... Odbyły się Dni Głogowa ale jakoś nie zapałałem chęcią. Nawet na balkonie.
Oh!
30-05-2011 (4 zamętu, 3177 re)
Trochę kultury
Normalne jest, że mordoksięga i inne tego typu portale, służą głównie umieszczaniu rzeczy "śmiesznych" tudzież "bardzo śmiesznych". W sumie dobrze bo wcześniej dostawałem to wszystko mailem z 40 załącznikami.
Zdjęcia, obrazki i różne inne rzeczy najczęściej pochodzą z demotywatorów tudzież innych zbiorów najśmieszniejszych obrazków w internecie. Nie zamierzam się tu czepiać poziomu większości z tych obrazków bo tu nie o to chodzi, nie zamierzam się też czepiać ludzi, którzy to umieszczają FB, bo niech umieszczają. Swoje trzy grosze wrzucę do ogródka ludzi umieszczających zdjęcia.
Ja rozumiem, że można nie mieć talentu do fotografii, rysunku czy innych sztuk plastycznych. Ale do jasnej cholery, jak błysnąć w internecie umieszczając cudzy komiks czy fotografię, to chociaż napisz skąd to wziąłeś. Wśród zbiorów "najśmieszniejszych obrazków w internecie" znajdują pojedyncze plansze braci Minkiewiczów (Wilq superbohater) pojawia się PVEK, RROARR, czy "Duże Ilości Naraz Psów", ale jakoś nikomu się nie chce napisać ani słowa o oryginale. To jest po prostu czyste chamstwo. Nie mówię o kwestiach prawnych bo to zupełnie inny temat. Chodzi o odrobinę szacunku dla cudzej pracy.
Pod takim obrazkiem ludzie zawsze klikają "podoba mi się" albo "lubię to", tyle że ja nie wiem do końca co im się podoba czy co lubią.
Tyle poniedziałkowej frustracji.
O!
24-03-2011 (10 niezgody, 3177 re)
Wtorkowy telegram
Potrzeba jest trenera. STOP
Reprezentacja w rozkładzie. STOP
Ktoś podpierdolił piłkę. STOP
I nie chce dyskutować. STOP
Możnaby chyba skalę obrotową zawiesić.
21-03-2011 (7 niezgody, 3177 re)
Dziennik prywatny część I
Kom. Por Boar Harth – I Oficer na MS Green Hornet
23.III.1935
Cały dzień nasiadówki w kapitanacie w porcie. Podali nowy rozkład min. Stary wziął i się nauczył, ciekawe czy spamiętał (dopisek na marginesie: spamiętał – przepłynęliśmy)
Wieczorem łapiemy kurs na Sajgon. Główny ładunek – żywica szelakowa, jest też trochę pasażerów. Zauważyłem jednego ściśle chronionego – Randolf Eugano. Trzeba zwrócić na niego uwagę.
19:00 Wychodzimy
24.III.1935 (kurs na Sajgon)
5:00 Przy kajutach pasażerów znaleziono ciało. Trup to ochroniarz tego Eugano. Z jakiegoś powodu jest jednak chroniony. Ciało znalazł inny pasażer. Wszystkich przesłuchano ale żadnych ciekawych informacji. Ochroniarz ma ślad po ukłuciu na szyi. Doc nic więcej nie odkrył. Eugano za dodatkowe 60 dolarów dostaje do ochrony naszych ludzi.
12:00 Sygnał SOS z wraku transportowca, schodzimy z kursu.
13:00 (kurs na wrak) Mamy kontakt wzrokowy z kompletnie zniszczoną jednostką. Podejrzewamy zasadzkę piratów.
13:30 Abordaż na wrak. Wchodzi Stg. McDuffy i 5 marynarzy.
14:00 Nie ma kontaktu z grupą abordażową. Wchodzi kolejna grupa. Dowodzi nią stary. Przejmuję mostek. Nie mamy kontaktu z drugą ekipą. Stawiamy przednie działo. Odchodzimy na odległość strzału.
14:30 Stary wychodzi na pokład wraku. Żyją. Wchodzimy większą grupą. Wśród nas pasażer (ten co znalazł trupa) dziwnie rozeznaje się w sytuacji. Na pokładzie znajdujemy McDuffy’ego i jego ludzi. Ktoś ich zaspawał. (Jednocześnie okazuje się, że brakuje nam spawarki i butli na statku. Podejrzewam, że Malczewski za bimber sprzedał w Singapurze). Znajdujemy „syczącą” torpedę. Rozbraja świetnie się nagle znający pasażer od trupa. Ciekawe
15:00 Wracamy na pokład. Odchodzimy, topimy statek ostrzałem artyleryjskim. Oznaczyliśmy miejsce na mapach. Trzeba będzie nadać do Singapuru. Wracamy na kurs do Sajgonu.
[EOT]









