26-04-2001 (43 niezgody, 3167 re)

TO znów nadeszło. dalej nie wiem. testy nie powiedziały mi, rozkład satelitarny milczy, eksperymenty zawiodły. tak oto apoteoza doznań urywa się. za parę dni znów przyjdzie egde i dalej zakochany w swojej n4t4l13 będzie szukał obłędnych i wieloznacznych niedopowiedzeń. za parę dni przyjdzie znów rahn i będzie ciął ironią, głównie siebie. teraz jednak TO nadeszło. koję się eroicą, jak zwykle. uwielbiam ten pogrzebowy marsz z drugiej części. jutro praca, dużo ludzi, da się zapomnieć. później? spektakl a potem weekend w domu sam... potem wyjazd, to już powinno przywrócić apoteotyczny nastrój. teraz jednak TO nadeszło. dźwięki wlewają się miodem. to chyba jedyne co mogę zrobić. nie wiem nawet z czym walczę. ale trzeba to przyznać. wielkim jestem aktorem! do tej pory, od siedmiu lat, kiedy TO nadchodzi kiedy chce, tylko jedna osoba widziała. całkiem nieznajoma mi wtedy, jak nieznajoma mi teraz. ona jedna. siedem lat tylko jedna. ciekawym co teraz robi. nie zwracałem na nią uwagi, mogła więc śmiało obserwować. jakież było zdziwienie wszystkich, kiedy publicznie powiedziała o TYM. kiedy ja nie zaprzeczyłem. ciekaw jestem czy ona wiedziała czym TO jest. nie powiedziała mi nic więcej, oprócz tego że widzi TO. pewnie każdy ma swoje TO. nie! aż takim ekshibicjonistą nie jestem. nie powiem wam co TO jest. wiedzą o tym tylko dwie osoby. jedna zobaczyła a drugiej sam powiedziałem. to dziwne. zapętlony marsz beethovena. to kolejny raz. teraz czeka mnie bezsenna noc. dziś jednak poznałem czynnik TO wywołujący, może to pomoże mi odkryć naturę TEGO. to wszystko powyżej brzmi jak... jak banalny i kiepski scenariusz do taniego serialu pełnego czerwonych słów... urywam to zanim zanudzę na śmierć kogokolwiek, jeżeli jest ktokolwiek...

 

komentarze:

zaglądam: