12-03-2001 (71 chaosu, 3167 re)
słabość powoli opuszcza me ciało. ale robi to bez entuzjazmu jakowegoś. w sobotę na koncercie byłem jorgo skolias i bronek duży, koncert ten zmniejszył żałość moją brakiem uczestnictwa w czasie yassu spowodowaną. a potem była noc. zdecydowanie krótko noc ta jawiła się w nas, gdyż o ósmej godzinie rano oddałem się morfeuszowi dopiero. błażęj wyszedł chwilę przed ósmą! och wódka o świcie to jest bardzo miłe doświadczenie. wschód słońca sobie obserwowaliśmy. niedzielę całą prawie w łóżku spędziłem. odpocząć musiałem gdyż straszliwie słaby byłem a i dziś jeszcze mnie ta słabość trzyma trochę. sen zaiste piękny miałem. zabawny właściwie a nie piękny śniło mi się, iż pijany jestem i demon jakowyś mi się objawił. i śmiać się z niego okrutnie zacząłem. a on rzecze mi, iż dusza moja do niego należy. ubawił mnie setnie i rzekłem mu, że z pijackimi wizjami nie rozmawiam. ten obrazić się chyba musiał, rzekł tylko, iż jeszcze będę kiedyś prosił żebym przyszedł a on nie zechce wtedy. och! może nawet w jakowyś sennik zajrzę. za kilka dni do warszawy jadę, obejrzymy sobie to miasto co jest jartrzydzieścitrzyes tak znienawidził.

