28-02-2001 (59 chaosu, 3167 re)

zmęczenie me sięga powoli zenitu. praca nad umbrą. teatr. felietony do akapitu. brnięcie przez ulisessa. powoli przestaje się wyrabiać. dziś chyba w domu puszczę jakiś spokojny jazzik i usiądę nie robiąc nic. muszę dać odpocząć percepcji. miałem dziś na ten temat rozmowę z jarvem. dopiero kiedy zacząłem wysnuwać teorie na temat jego syndromu zerowej inspiracji, zdałem sobie sprawę, że tak naprawdę to jest też mój problem. ale jest jeszcze tyle do zrobienia... ciągle brakuje mi czasu. znowu musiałem przestawić radio na głogów. bzdury wygadywane na rmfie wywracały mi flaki. wczoraj byłem na próbie. w końcu udało mi się trafić w wizje reżysera, dlatego chyba nie zjechał mnie jak zwykle. poza tym umiałem w końcu tekst. mogłem się skupić na tym jak zagrać a nie co mam powiedzieć. właściwie to tylko jest mały epizod nie ma chyba co się tak przejmować. główne zadanie spoczywa na bartku i maćku. wczoraj ciekawostka. chciałem kupić sobie trampki. dowiedziałem się, że już nie są produkowane. znalazłem jakieś w końcu w jednym sklepie. mieli ze starej dostawy jeszcze. paranoja. wyszedł nowy akapit. wczoraj już przeglądałem musze kupić dzisiaj, jest tam parę ciekawych artykułów. następny akapit będzie poświęcony głównie wojaczkowi. bosh nastała chyba teraz jakaś moda na wojaczka. dziś zaczyna się post. och! ze zmęczenia to nawet och! nie brzmi w mych ustach jak powinno. już wiem, że 25 premiera. kto wymyśla premiery w niedziele? ale cóż trzeba będzie grać w niedziele. w piątek mam urlop przynajmniej może się wyśpię. aha postanowiłem wywalić galerię, już mi się nie podoba.

 

komentarze:

flickrowy strumyczek
blipanie
Zaglądam/Uczestniczę: