21-01-2010 15:01 (21 chaosu, 3176 re)
A w środę... Ponieważ udało nam się już skutecznie uśmiercić Cthulhu, jakiś czas temu zresztą, postanowiliśmy poszukać młotu Sigmara. Może nie do końca, bo ten przecież jakiś czas temu znaleźliśmy, ale trochę skórę chaosowi przetrzepać trzeba. Jak się okazało szybko, ponieważ byliśmy zajęci zabijaniem Cthulhu, tudzież ratowaniem galaktyki przez zgaśnięciem słońc, chaos poczynił duże postępy. Rozpoczęła się jakaś wielka wojna, która wybiła połowę mieszkańców imperium, miasta się pokurczyły i w ogóle wszystko jakieś inne się zrobiło. Magowie strasznie zdziwaczeli. PeeMów już nie potrzebują a czasem nawet komponentów. Cóż przyszło nam wędrować w takim świecie. Świat jaki by nie był chaos trzeba niszczyć. Mi na ten przykład udało się skutecznie, jedną strzałą położyć strasznego demona - bo ja w ogóle jestem dobry. W ogóle to bardzo dobrze nam idzie. Nam to znaczy - Jednemu rycerzowi z płytowej, Szpiegowi co nie wspomina, że był ciurą obozową oraz mi czyli kłapouchemu łucznikowi. Nowe zasady w Imperium są dość ciekawe na przykład ta na stronie 456. - Ktokolwiek w rzucie na trafienie wyrzuci 99 - trafia w Jandziaka - proste. Cóż pozostaje tylko pozdrowić ze słonecznego Altdorfu, do którego pojechaliśmy bo cały chaos w Middenheim już został wytrzebiony.


