16-03-2009 (2 niezgody, 3175 re)
Dziennik Oliviera Beatona
21 lutego 1925, Nowy York
Kolejny ślepy trop. Tak jak wspominałem pojechaliśmy do tej wioski 200km od Londynu. Okazuje się że zaginęło tam kilka osób. Wszystkie opowieści wskazywały na wilkołaka. Kiedyś na samo słowo wilkołak parsknąłbym ironicznym śmiechem. Teraz to że ktoś zamienia się w wilka wydało mi się zupełnie normalne. Chyba rzeczywiście tracę zmysły.
Wcześniej w Londynie zaopatrzyliśmy się w dodatkową broń, jednak nikt nie myślał o wilkołakach, więc żadnych srebrnych kul. Na miejscu okazało się, że jedyne dostępne srebro to zastawa stołowa. Daniel kupił ją i uzbrojeni postanowiliśmy zapolować na wilka.
Popełniliśmy duży błąd, który usprawiedliwiać może tylko brak wiedzy. Zamiast pójść i załatwić sprawę w dzień postanowiliśmy poczekać do nocy. Okazało się, że nasz broń palna jest kompletnie nieskuteczna. Cudem udało się ciężko ranić wilkołaka nożem i widelcem (sic!). Daniel go dobił. Zdarzyło się też coś co nie strasznie przeraziło. Kiedy tak leżał a właściwie leżała z tym nożem i widelcem w szyi przemknęło mi przez myśl żeby ją zjeść. Coś dzieje się ze mną niedobrego.
Po kontakcie z wydawcą Eliasa i po kilku dniach w szpitalu wróciliśmy po nowe informacje do NYC. Stąd wyruszymy dalej, najprawdopodobniej do Szanghaju, gdzie Elias znalazł żyjącego członka wyprawy Carlylela. Myślę, że na wyprawę do Afryki jest trochę za wcześnie.
Notatka na marginesie: wykonać srebrny śrut!









