10-03-2009 (69 chaosu, 3175 re)

Dziennik Oliviera Beatona
9 lutego 1925, Londyn

Chyba zaczynam tracić zmysły. Nie pisałem wcześniej o sytuacji w JuJu House bo wydawała mi się mało realna, mimo że wzięliśmy w niej udział. Teraz zaczynam coraz bardziej wierzyć, że ludzie którzy nas zaatakowali w JuJu byli już wcześniej martwi...

W Londynie zgodnie z założeniami udaliśmy się do fundacji Penhewa, jak się jednak okazało dyrektor tejże niekoniecznie pałał miłością do naszego przyjaciela Eliasa. Cóż chyba nie zapałał też i do nas. Dobrze że w miarę szybko udało nam się to spostrzec.

W poszukiwaniu informacji dotarliśmy do lokalnych gazet. Tam znaleźliśmy informacje o lokalnym artyście niejakim Milesie, oraz o dziwnych morderstwa w wiosce 200 km od Londynu. Pojechaliśmy do Milesa obejrzeć jego niecodzienne obrazy. Straszne obrazy. Zaintrygowały nas one do tego stopnia, że nie spostrzegliśmy pułapki jaką zastawiła na nas rzekoma matka Milesa. Tu po raz pierwszy zacząłem wątpić w swoje zmysły. W jeden z obrazów udało mi się włożyć rękę. Tak po prostu. Czułem, że mogę w niego wniknąć. Na szczęście Daniel mnie powstrzymał. Wtedy matka Milesa zamieniła się jakiegoś wężowego potwora. Zdaję sobie sprawę jak nierealnie to brzmi. Pewnie dlatego Elias nie pisał nam o tym tylko chciał się spotkać osobiście. Udało nam się zniszczyć potwora i uciec. Znaleźliśmy się w szpitalu i tu popełniliśmy błąd mogący nas kosztować życie. Oddaliśmy do depozytu broń i wtedy zostaliśmy zaatakowani przez podobnych ludzi jak Ci, którzy zabili Eliasa. Ledno uszliśmy z życiem.

Reasumując, postanowiłem przedsięwziąć odpowiednie kroki na przyszłość:
1. Kupić strzelbę - rewolwer to mało
2. Kupić jakiś dobry, duży nóż
3. Kupić jakiś rewolwer na tyle mały żebym mógł go zawsze ukryć gdzieś przy sobie.

Ponadto niniejszy dziennik będę regularnie wysyłał do Oxfordu, do brata oraz do pani Carlyle z adnotacją - otworzyć po moim zaginięciu lub śmierci. Te informacje muszą zostać komuś przekazane jeśli nie uda nam się rozwikłać tej zagadki. Obawiam się jednak, że prędzej stracę zmysły...

 

komentarze:

zaglądam: